Iwona Fischer-Zuziak

artystka malarka, architekt, prof. malarstwa

malarstwo, rysunek, obrazy, portrety, teksty, publikacje, książka, sztuka, Galeria Artemis, architekt, architektura

Pozuję Iwonie Z.

Papieros w jednej dłoni w drugiej filiżanka z kawą... trzeba pić drobnymi łyczkami, żeby na dłużej starczyło... wciągnąć dym z papierosa, potem łyczek kawy, żeby uniknąć tego czegoś... nieruchomego i niewyraźnego. Byłoby to wtedy przyznanie się, że pozuję, że wystawiam swoją twarz po to, by Ktoś, z drugiej strony mógł złapać ją i uwiecznić. Odwykliśmy od takich seansów. Flesz załatwia to błyskawicznie i pozwala kłamać, udawać, że wcale nie oto chodzi... A przecież na pierwszych fotografiach było inaczej. Popatrzmy na te twarze - napięte i wysilone, na te pozy, pozycje, koniuszki palców... a potem wróćmy do twarzy i ujrzymy w oczach lęk przed tym szklanym okiem stojącym naprzeciw, okiem które może zobaczy jaki jestem i czuję, im bardziej zbliża się moment mrugnięcia tego oka, że na twarz wypełza mi coś okropnego... Wtedy pozowało się malarzom. Nie było innego sposobu. spójrzmy na portret Ludwika XIV, spójrzmy na portrety królewskie Velazqueza. wtedy się pozowało nie wstydząc się, że się pozuje, a była to ciężka praca... tak stać w ciężkich strojach i zbrojach i płaszczach, trzymając rękę wyciągniętą, a w twarzy nie pofolgować wszechwładnemu zmęczeniu. Miał przecie powstać obraz, który poniesie moją dzisiejszą twarz w nieskończoność, czułem na sobie spojrzenie nienarodzonych... jak podchodzą i patrzą, gdy tak będę stał w złotych ramach z podniesionym ramieniem... i to wcale nie było wstydliwe. Toteż pozujący puszyli się bezwstydnie, a malarze patrzyli na to przymrużonymi złośliwymi oczkami sług i malowali...

No ale dziś Iwona Z. wie, że trzeba to jakoś ułatwić i puszcza mi muzykę, koncerty klawesynowe Bacha. Posłusznie zajmuję się dźwiękami i przymykam oczy... a moja twarz tam pozuje, jakby się opalała. Słyszę oprócz muzyki skrzypienie sztalugi, mlaskające odgłosy pędzla zanurzanego w oczekującej na palecie farbie... Więc wrą wokół tej opalającej się twarzy jakieś czynności - być może muzyka sprawia, że nie czuję pojedynczych dotyków wzroku, pod którym kurczyłbym się i zmieniał maski, że panuje jednolity dotyk spływającego przez okno światła...

Potem zobaczyłem te obrazy. Wiele obrazów, wiele twarzy. Niesamowite - wszyscy pozują! Pozują do portretu. Jak kiedyś - kiedy jeszcze nie było wstyd - tak pozować. Z tą samą nadzieją, że portret przeżyje mnie... a w każdym razie tę chwilę. Nauczyliśmy się lekceważyć oko fotograficznego aparatu i stajemy przed nim zwyczajnie... bez cienia zalęknienia. Iwonie Z. udało się - model nie lekceważył jej oka, jej czynności przy sztaludze, jej muzyki, jej kawy, jej papierosa... Twarze pozują (czujne głowy ptaków) - nasłuchujące - pragnące uwiecznienia - może wieczności...

i...

Krystian L.
Tekst do katalogu wystawy portretów artystów "Stara Galeria"
Kraków, 1992